Rozdział 7
Wczoraj dzwonili rodzice i menagerka zapytać się co słychać. Gadałam z nimi 1,5h.
Dziasiaj z dziewczynami idziemy na miasto a potem radia z chłopcami. Za dwa dni przejezdza do mnie sarah!! Aaa!!
"Zadzwonie jak skończymy. Jesteśmy na próbie. Całuję Zayn"
No czyli 4h na zakupy i latte z dziewczynami , a o 17:00 do radia z chłopcami.
-Witajcie moje panie- powitałm Julie i Jolante. Julia miała to ubrane , a Jolanta to, obie już pomalowane i wgl. Natalie jeszcze spała,a ja z burza na głowie i w koszulce nocnej.
-Jezu co wy takie ranne ptaszki? Natalie jeszcze spi?- zapytał chodz wiedziała, z niej byl juz po prostu taki spioch.
-śpi, spi- odparła Jolanta
- nie wim czy takie ranne, jest 11:00- powiedziała Julie jedząc croissanta
- spoko, za chwilę obudzę Natlie, bo o 17:00 mamy byc w radiu- powiedziałam idąc do lodówki
-wiemy- powiedział Julile za ich obbie
- a wieci co to znaczy? Ze mamy 4 godziny dla siebie! Idziemy na latte, na szarlotkę, na zakupy, na miasto!! Wkoncu to nasz Londyn!- krzyknęłam idac z nutellą
-Jezuu co tak ryczycie?!!- powiedział oburzona Natalie idąc po schodach w piżamie
-Jedz, ubieraj sie!I idziemy!!- krzyknęłam do niej
-po co? odpiero o 17:00 idziemy do radia- powiedział Natalie
-ale na miasto idziemy!!Zakupy, latte!- krzyknęłam jej ze smiechem w jej zaspaną twarz
-Ooo... Od razy tak trzeba było tak gadać!- powiedział Natalie, biegnąc do lodówki, wyciągając pizze, wrzucając ją w expresowym tempie do mikrofali.
Po godzinie byłyśmy gotowe. Ja tak , a Natalie tak.
- to idziemy?- powiedział Natalie, a Juleli jeszcze biegała po garderobie w poszukiwaniu szminki.
-Julie!!!- krzyknęłam\
-Jezu już! - odkrzyknęła Julie
W końcu wyszłysmy. Najpierw poszłysmy do kafejki ja i Jolanta na latte, a Natalie i Julie cappucino z czekoladą.
-Mmm...pycha. Dawo nie piłam takiej latte, to nie to co u nas- powiedziałam siedząc na skórzanej, czarnej sofie, patzrac na red busy i londyńskich przechodniów.
-Noo...pycha- powiedział Julie
- to gdzie potem idziemy?- zapytała Jolanta
-Hmm... zakupy na mieście? Trzeba użyc w końcu złotej karty- powiedziałm śmiejac sie
- Och Yea!!- odpowiedziała z zapałem, który miała zawsze gdy mówiło sie o zakupach.
Poszłyśmy do centrum handlowego. Byłysmy w siódmym niebie.
-Ooo!! Patrz na tą !!- pokazałam Julie sukienkę
-bomba!!- odpowiedział pokazując mi sukienkę
Przyszły Natalie i Jolanta, które były w dziale z dodatkami i galanterią.
Niatalie niosła okulary D&G, bransoletki, i kolczyki od Channel. Jolanta pasek od Armaniego i perfumy.
Potem szłysmy do sklepu Louisa Vuittona. Kocham buty i nie istnieją dla mnie zakupy bez kupienia dwóch par butów.
-biorę te i te i.. te- powiedziałam do ekspedientki
- oczywiscie- odpowiedziała przesadnie miła pani
Nie pytajcie ile wydałam na te buty. Sandały kosztowały 7 tys. dolarów.
Ale co mi tam... Kocham Vuittona.
Julie i Natalie kupiłu jedną parę. Też śliczne. Jola zamiast butów kupiła sobię tę torebkę i wydała za ni,a więcej niż ja za sandałki. Ale nam to nie przeszkadzało.
17:00 godzina. Radio. Chłopcy na graniu, a my stałysmy w czekalni dla vip-ów. Bla, bla , bla... w koncu sie skończyło. Potem poszliśmy na pizze. Po pizzy, przy której było mnóstwo smiechu, wszyscy się poznaliśmy, poszłam z Zaynem na nicny spacer po Londynie.
-czy ja ci sie nie podobam?-zapytał nagle Zayn, kiedy szliśmy po zaludnionym Londynie, jakby była 15:00.
-co-o??- zapytałam oniemiała i spojrzałam na Zayna.
-no czy ja ci sie nie podobam? Boo ja wiem,ze cie kocham i ty to wiesz, ale jeszcze nigdy sie do mnie nie przytuliłaś ani nie pocałowałś. Tak od siebi- szepnął tak jakby te słowa go bolały
Byliśmy akurat w parku, w którym drzewa były oświetlone węzem świetlnym.
Pierwszy raz spojrzałam mu w oczy i dostzregłam w ich uczucie, uczuci edo mnie jakiego jeszcze nigdy nie doznałam i nie wiedziałam. Uświadomiłam sobie, ze faktycznie mnie kocha, zabrał mnie do Londynu, kupił dom i robi wszystko by mni oświecić. Zayn wziął mnie za ręce i szepnał
- kocham Cię
Uświadomiłam sobie, ze tez do niego cos czuję, ale dla mnie 'kocham cie' to cos wyjątkowego, to cos czum się nie rozrzuca sie na prawo i lewo.
- Czuję cos do ciebie, wydaje mi sie ze miłość, ale kocham cie jeszcze ci nie powiem. Chce cie poznac.
- dobrze- uśmiechnał sie Zayn i mnie pzrzytulił. Nie protestowałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz